Później szczęśliwy związek z przyszłą Żoną usunął przeważającą część toksyn. Ostatecznie pomógł… zakup mieszkania i idąca za tym wyprowadzka z domu rodzinnego. Dodatkowe obowiązki i pełnia odpowiedzialności za te 49 m kw. bardzo skutecznie usunęły dawne trucizny, choć odrobina zostanie pewnie już ze mną na zawsze.
Jak żyć po zdradzie? Jak wybaczyć zdradę? I czy taki związek da się w ogóle odbudować? Psycholog powie – to zależy. Od czego więc zależy? Głównie od motywacji obojga. A jeśli motywacja jest, pozostaje podjąć kroki ratowania małżeństwa. Najpierw koniecznie zapoznaj się proszę z historią Olgi i Olka – małżeństwa, w którym doszło do zdrady. Pisałam o nim niedawno: Zdrada małżeńska – jak do niej dochodzi? Bez przykładu, bez przyjrzenia się konkretnemu związkowi, trudno byłoby skonfrontować się ze wskazaniami, które pojawią się w tym artykule. Na pierwszy rzut oka wydają się one intuicyjne, wręcz banalne. Tylko dlaczego, jak przychodzi co do czego, nawet nie próbujemy się do nich zastosować? Szukamy cudownych recept, które nie istnieją. Tymczasem Ameryka została już odkryta. Olga i Olek. Przyszli i deklarują, że chcą ratować małżeństwo. Od czego zacząć? 5 kroków ratowania związku po zdradzie – proste i trudne zarazem 1. Zakończenie romansu Nie ma innej drogi. Niewierny partner w pierwszej kolejności powinien raz na zawsze zerwać kontakt z kochanką/kochankiem. Oznacza to, że nie mogą się widywać, rozmawiać ze sobą ani esemesować. Trochę przypomina to walkę z nałogiem. W zależności od stopnia zaangażowania może być bardzo trudne do wykonania (co też pokazały zmagania Olka), jednak bezwzględnie konieczne. Lepiej nie łudzić się, że pozostanie w neutralnym, przyjacielskim kontakcie z kochanką czy kochankiem jest w takiej sytuacji możliwe. Zresztą nawet, jeśli byłoby do zrobienia, dla dobra osoby zdradzonej należy uczynić sytuację jak najbardziej jasną i czytelną. Bez cienia wątpliwości. Osobie, która cierpi z powodu zdrady partnera i ma trudności z zaufaniem, polecam artykuł: Jak poradzić sobie z brakiem zaufania po zdradzie? 2. Pożegnanie kochanki/kochanka W tej konkretnej sytuacji Olek, zdradzający mąż, decyduje się ratować małżeństwo i odbudowywać więź z żoną, raniąc jednocześnie co najmniej dwie kolejne osoby: kochankę i siebie. Rzadko bywa tak, że w relacji z kochanką/kochankiem chodzi wyłącznie o seks. Nawet, jeśli taka była pierwotna motywacja, to w większości przypadków oboje zdążyli się już przywiązać, a może nawet mocno zakochać. Swego rodzaju rozdarcie („tak wiele łączy mnie z żoną, ale też niesamowicie przywiązałem się do kochanki”) jest ceną, jaką trzeba zapłacić za błędy, pochopne decyzje i nieodpowiedzialne zachowania. Bez przywiązania byłoby dużo łatwiej. Przeczytaj: Seks bez zobowiązań nie istnieje Zdradzającemu partnerowi nie współczujemy aż tak bardzo, nawet jeśli cierpi z powodu zerwania więzi z kochanką, bo wydaje nam się, że sam sobie zasłużył, ale jej (kochanki) trochę nam szkoda. Może nie była wszystkiego świadoma, może wierzyła, że jego związek jest już właściwie martwy. Poza tym w obecnej sytuacji ona też przeżywa boleśnie rozstanie. Jest porzucona, opuszczona, może nawet czuć się wykorzystana. Temat cierpiącej kochanki poruszany jest chyba zbyt rzadko. Zostawiam go na któryś z kolejnych wpisów. Tymczasem wracamy do pożegnania, czyli właściwego zakończenia romansu. Może ono przybierać różne formy, jednak w przypadku Olka oraz osób, którym niezwykle trudno zerwać kontakt, zaleca się wysłanie listu do kochanki/kochanka, w którym wyjaśniają całą sytuację. Niewierny partner pisze w takim liście o swoim bezmyślnym zachowaniu, o cierpieniu, jakie przyniósł osobie zdradzanej, o postanowieniu odbudowania więzi małżeńskiej i o konieczności całkowitego zerwania kontaktu. Kategorycznie. Co więcej zaleca się też, aby zdradzony partner (w tym przypadku żona Olga) przeczytał i zaakceptował list, zanim zostanie on wysłany. Oczywiście z propozycją przeczytania listu wychodzi jego autor, czyli niewierny partner (Olek). Chodzi zarówno o odbudowywanie zaufania żony, jak i konkretny, choć w jakimś sensie też symboliczny sposób na zerwanie z przeszłością i rozpoczęcie nowego etapu życia. Życia po zdradzie. Niektórzy kochankowie kończą romans w sposób niewłaściwy. Czekają aż sam się wypali. I rzeczywiście wypala się. Choć wydaje im się, że dobrowolnie nigdy nie będą potrafili z niego zrezygnować, to jednak za jakiś czas rezygnują. Romans nie jest już tak ekscytujący, jak wszędzie pojawiają się też różnice zdań. Któregoś dnia wszystko się wali. Nie z powodu dojrzałej, przemyślanej decyzji, ale z powodu kłopotów między kochankami. Podobno około 95% romansów nie wytrzymuje nawet dwóch lat. Gdyby chociaż kochanek z kochanką stworzyli satysfakcjonujący, trwały związek, historia nabrałaby sensu. Jak widać zdarza się to dosyć rzadko. Niestety najczęściej obie relacje rozpadają się – najpierw małżeńska, potem między kochankami. Strategię „czekam, aż samo się wypali” wybierają osoby, które nie potrafią podjąć samodzielnie decyzji. Nie jest to chyba rozwiązanie najlepsze – ostatecznie tracą wszystko. 3. Separacja Jeśli ujawnienie romansu, a nawet próba właściwego jego zakończenia niczego nie zmieniła, potrzebna jest „przerwa” w postaci separacji. Choć najpierw zaleca się coś jeszcze. Gdy stroną zdradzającą jest kobieta, zaleca się, aby zdradzany mężczyzna przez sześć miesięcy do roku zaspokajał najważniejsze potrzeby emocjonalne niewiernej żony (za: W. F. Harley, 2014). Zakłada się tutaj, że kobieta nie weszłaby w romans, gdyby mąż zaspokajał jej potrzeby emocjonalne. Więc jeśli on wróci do tej praktyki, to ona również zrezygnuje z romansu. Oczywiście nie na zasadzie umowy, układu „coś za coś”, ale w sposób naturalny. Zostanie przywrócony dawny rytm związku. Choć z doświadczenia terapeutycznego wiem, że jeśli romans jest jawny (zdradzany mąż wie o nim), to rzadko któremu mężczyźnie starczy cierpliwości na te choćby sześć miesięcy. Trudno mu się dziwić. Natomiast gdy zdradzającym jest mężczyzna, zaleca się jego żonie, aby już po trzech, czterech tygodniach odseparowała się od niego. Wspólne mieszkanie w takiej sytuacji działa na kobietę destrukcyjnie, wyniszczająco wręcz. Słabiej radzi sobie z tą sytuacją, niż mężczyzna postawiony na jej miejscu. Poza tym zaczyna się coraz bardziej od męża oddalać, co ostatecznie może spowodować, że nawet, gdyby on „wrócił po rozum do głowy”, jej rezygnacja, być może nawet wstręt, mogą uniemożliwić potem odbudowanie związku. Dlatego dobrze zamrozić relację w tym momencie. Zatem separacja. Powinna ona polegać na całkowitym oddzieleniu się, tak aby osoba zdradzająca miała możliwość wyboru: albo kontakt z kochanką/kochankiem albo z dotychczasowym partnerem. Ale nigdy i jedno, i drugie. Bywa że w takiej sytuacji potrzebna jest osoba, która będzie pośredniczyła w wymianie informacji czy chociażby umożliwiała kontakt z dziećmi. Ile powinna trwać separacja? Do momentu aż niewierny partner postanowi autentycznie wrócić. W pełni zdecydowany ratować związek. Całkowicie rezygnujący z kontaktów z kochanką/kochankiem. Tu pojawia się pytanie, czy osoba zdradzana nadal chce tego. Zwykle jednak próba jest podejmowana. W końcu taki był cel separacji, po to właśnie separacja została wprowadzona. A górna granica? Mówi się, że jeśli po upływie dwóch lat separacji niewierny małżonek nie zakończy romansu, zaleca się rozwód. Te dwa lata to może być jednak za długo i za późno na ratowanie czegokolwiek. Choć naprawdę różnie bywa. Niektórzy wielokrotnie rozwodzą się i pobierają, i za każdym razem wchodzą w związek z nową siłą, determinacją. Przeczytaj, aby sprawdzić, czy rozstanie na pewien czas ma sens: Ochronny tryb życia małżeńskiego 4. Bezwzględna szczerość, zero tajemnic i jasna sytuacja Po co ją wprowadzać? Otóż partner zdradzający może w chwilach psychicznej słabości chcieć podtrzymywać kontakt z kochanką/kochankiem. W bezwzględnej szczerości nie tylko chodzi o ochronę przed pokusami, ale też o budowanie bliskości z partnerem. W tej sytuacji to baza, podstawa. I tu zastanawiam się nad pewnymi praktykami. Zwykle przyjęło się uważać, że prywatność w związku jest wskazana. Ufamy sobie. Nikomu nie przychodzi na myśl sprawdzać kieszenie partnera. A jak to wygląda w okresie poseparacyjnym? Może nawet nie o przeszukiwanie kieszeni chodzi, ale o udostępnianie wszystkiego, co mogłoby budzić niepokój wcześniej zdradzanego, a dziś przewrażliwionego i przelęknionego partnera. Dostęp do telefonu i komputera partnera może w tym momencie już tak nie szokować. Kto potrafi zaufać bez tego, niech ufa. Komu trudno, może ustalić nowe „reguły prywatności” z partnerem. Ma prawo. Sposoby są różne. Niektóre pary wprowadzają zwyczaj kilkukrotnego telefonowania do siebie w ciągu dnia jako formy meldowania się. Znają swoje szczegółowe rozkłady dnia. Nie po to, aby sprawdzać. Po to, aby budować. Partner wcześniej wcześniej zdradzający sam proponuje takie rozwiązanie. Chce być w kontakcie, chce na każdym kroku udowadniać, że jest skupiony wyłącznie na odbudowywaniu związku. A gdyby nawet partner zdradzany zaproponował takie postępowanie, to i tak nikogo to nie bulwersuje. Co może bardziej zbulwersować niż zdrada, która już miała miejsce. Teraz chwytają się tego, co się u nich sprawdza, co działa. Strategia „zero tajemnic” może w tym momencie się sprawdzić. O ile oczywiście jest przez obie strony akceptowana. I dobrowolna. 5. Zaspokajanie wzajemnych potrzeb Kiedy przywołamy historię Olgi i Olka, jasno widzimy, czego zabrakło. Namiętności. I wspólnego spędzania czasu (np. wspólna rekreacja). Najczęściej brak zaspokajania potrzeb przez jedną ze stron jest spowodowany brakiem zaspokajania innych przez drugą. Olga twierdziła, że potrzebuje czułości i rozmowy. Seks z mężem zmienił się według niej w szybki i mechaniczny. Dlatego też nie miała na zbliżenia ochoty. Olek akceptował to i do niczego jej nie zmuszał. Jednak jak tylko spotkał ciepłą kobietę, która po pierwsze zainteresowana była nim, jego życiem, a po drugie odpowiedziała też na seksualne potrzeby, zaangażował się bez reszty. Wszystko ma swoją przyczynę. W każdym związku może brakować czegoś innego, dlatego na starcie (najlepiej w obecności terapeuty) odkrywamy, „o co chodzi”, gdzie to się zaczęło. Niektórym się wydaje, że dobry związek to ten, w którym oboje partnerzy toczą od rana do wieczora interesujące dyskusje, a w przerwach między nimi wskakują ochoczo do łóżka. I tak przez 20, 30, 40 lat… Nawet najcudowniej na świecie dopasowani partnerzy wkładają w relację jakiś wysiłek. I to zwykle niemały. Może to nie jest wysiłek oparty na udręce czy wyrzeczeniu, ale jednak rzadko też na czystej przyjemności. Czasem oboje dają coś z siebie mimo braku ochoty. A jednak ostatecznie wynik wychodzi na plus. Warto czy nie warto? Niestety odbudowywanie relacji nie przypomina pięknych scen z filmu, kiedy to oboje rzucają się sobie w ramiona i od tej pory są pewni, że chcą być razem już na zawsze, nie zważając na niedaleką przeszłość. Przez jakiś czas osoba uprzednio zdradzająca wraca myślami do kochanki/kochanka, będąc nadal w stanie zakochania czy może delikatniej – zauroczenia. Natomiast osobę zdradzaną jeszcze bardzo długo męczy podejrzliwość i brak zaufania. To wszystko wydaje się niezmiernie trudne do wykonania. Samo wspomnienie o zdradzie skutecznie zniechęca. Niepewność obciąża i podcina skrzydła. Nagle tracimy wizję nas jako idealnej pary, która miała żyć długo i szczęśliwie. Otrzymujemy miano „związku po przejściach”. Kiedy opadnie kurz… Zdrada. Jeśli nie zabije, to niestety bardzo zrani. Nielicznych, naprawdę nielicznych wzmocni. Ale żeby to stwierdzić, żeby się przekonać, trzeba przeżyć ze sobą potem co najmniej te kolejne 10, 20, 30 lat.
Terapia po zdradzie • Żona bije męża • Kamila Borkowska potrzebuje pomocy. "Mukowiscydoza mnie zabija! "Mukowiscydoza mnie zabija! Codziennie proszę Pana Boga o kolejny dzień życia" • Stres przed ślubem
Czy chcesz, żeby twój związek został odbudowany, żeby przetrwał? Jeśli odpowiadasz "Nie, mam to już za sobą. Zdecydowałeś już, że twój związek jest nie do uratowania, przepadło więc. Przypuśćmy jednak, że w głębi duszy żywisz promyczek nadziei, który muska twoje serce i rozpala w nim przelotnie dawną miłość i współodczuwanie. Nie przyznałbyś się do tego bez wahań, a jednak myślisz sobie: "Tak, chcę nadal tego małżeństwa, to ważny dla mnie związek, pragnę go budować". Gdy tylko odpowiesz "tak", skoncentruj wszystkie myśli i uczucia na tym, że kochasz, i na cierpliwym trudzie działania; skup się na "tak", bądź jak najdalej od "nie". Wszystko w sobie podporządkuj temu celowi i przeznacz tyle czasu, ile będzie trzeba, na doprowadzenie do obiecującego spotkania z partnerem - trzy miesiące, sześć, a może dziewięć. Zwrot "podporządkuj się" może cię odstraszać, pamiętaj jednak - to podporządkowanie nie ma wcale prowadzić do uległości. Winno się odwoływać do tego, co musiało przetrwać w waszych sercach, wynikać z dostrzegania istoty życia, zgody na to, co ono niesie, i wierności życiu, niezależnie od bólu, jakiego przyczynia (ból niewierności jest o wiele większy). Przyjmij zatem, że pojednanie jest obecnie najważniejszą sprawą w twoim życiu. Okres, który teraz nastąpi, nie jest łatwy, a już na pewno nie przyniesie wyraźnych, ostatecznych rezultatów. Znajdą się prawdopodobnie zwolennicy łatwej rezygnacji, którzy w dobrych intencjach będą cię przekonywać, że pojednanie z dotychczasowym partnerem to marzenie ściętej głowy. "Takie rzeczy nigdy się nie udają - powiedzą ci doradcy - znajdź sobie kogoś innego, kto cię będzie kochał i da ci szczęście". Nawet i bez tych głosów będą cię nurtować wątpliwości, czy stary związek da się ostatecznie uratować. To normalne, gdyż rzeczywiście mimo najszczerszych starań można w walce o uratowanie związku pobłądzić i upaść, dotkliwie raniąc uczucia. Nie jesteśmy doskonali i pozostaje nam tylko ufać, że cierpliwość i wytrwałość zwyciężą wszelkie przeszkody. Pozwól sobie rozpocząć wszystko od nowa. Jesteście wrażliwi, a to, co się stało, wstrząsnęło wami. Lękacie się, że znowu zostaniecie zranieni. Rodzi się myśl, żeby jak najprędzej zrzucić więzy, umknąć. Skutecznym sposobem na ostudzenie takiego pragnienia jest świadomość, że bardzo często niechęć do partnera bywa odbiciem czegoś, co mamy do zarzucenia samym sobie. Peggy, pracująca jako prawnik w cenionej firmie, od 25 lat była żoną Bernie’ego, 45-letniego renomowanego inżyniera. Ich córka była na przedostatnim roku w college’u. W czasie służbowej podróży do Japonii Bernie przespał się z inną kobietą. Kiedy Peggy dowiedziała się o romansie męża, przyjęła to spokojnie, nie wybuchnęła nawet złością, lecz w głębi duszy czuła się zraniona i zdradzona. Szczęśliwe i czułe dotąd życie erotyczne małżeństwa od tej chwili się załamało. Peggy usiłowała zracjonalizować i zbagatelizować zdarzenie: "To przecież był tylko drobny wyskok, jakich pełno w dzisiejszych czasach. Nie mogę nawet poważnie gniewać się o to na męża. To, co zrobił, mogło się zdarzyć. To, co zrobił, mogło się zdarzyć każdemu. Mnie samej kiedyś niewiele brakowało, żeby zdradzić go z kolegą, tylko że lepiej panowałam nad swoimi popędami". A jednak fakt zdrady boleśnie dotknął Peggy. "Jak mam mu teraz wierzyć?" - myślała. Bernie powiedział w rozmowie ze mną: "W naszym związku z Peggy jest ogromny potencjał miłości. Niestety, pół roku temu zachwiałem nim". Zły na siebie, oskarżał się: "Jak mogłem ulec tak głupiej zachciance? Ta przygoda nic dla mnie nie znaczyła". Współcześni ludzie najwyraźniej bez wielkich oporów przyznają się do tego rodzaju upadków, przy czym zwierzają się z nich często tej właśnie osobie, którą najmocniej zranili. Po sześciu miesiącach od swego ekscesu Bernie, dręczony wyrzutami sumienia, przyznał się do niego żonie, podkreślając, że bardzo żałuje tego, co zrobił. Wierzył, iż żona mu wybaczy, a sam poczuł znaczną ulgę w duszy, zadowolony ze swej uczciwości. Wyznanie Bernie’ego nie było jednak aktem dojrzałości ani miłości. Kierowała nim intencja, niestety, egoistyczna: chęć zrzucenia z siebie ciężaru winy. Kiedy z nieprzemyślaną intencją powołujemy się na uczciwość, zachowujemy się nieraz w sposób najgorszy z możliwych. Czy Bernie był tego świadom? W szukaniu ulgi poszedł jeszcze dalej, być może nieświadomie poddając żonę testowi: czy dalej będzie mnie kochać tak jak dotąd, kiedy ujawnię przed nią jakieś tkwiące we mnie zło? Kochając dojrzale, rzekłby sobie tak: "Zburzyłem porządek. Była to moja wina i ja muszę nieść jej ciężar. Nie mam prawa uwalniać się od niej kosztem mojej partnerki. Wsparcia i rady mogę szukać u księdza, u terapeuty czy bliskiego przyjaciela. Być może oni jakoś mi pomogą". Peggy znalazła w sobie dość miłości, żeby wybaczyć mężowi, niemniej rana przez długi czas się jątrzyła. W końcu Peggy pod kierunkiem terapeuty poddała się badaniu z zastosowaniem inwentarza osobowości; chcąc określić, jakie aspekty jej osobowości i związku z Bernie’em wymagają przepracowania. Zastanawiając się nad pozytywnymi wartościami ich związku, uświadomiła sobie, że Bernie, jakkolwiek złamał przyrzeczenie wierności, jest człowiekiem rozumnym, wrażliwym, pracowitym i dobrym. Przeżyła z nim wiele wspaniałych lat, podróżując po świecie, błogo wspólnie wypoczywając, dzieląc radości i smutki. Wybudowali sobie piękny dom. "Jeślibym zdołała zapomnieć o ranie, jaką mi zadał, i stała się dla niego lepszą partnerką, on też potrafiłby być lepszym partnerem. Czuję w głębi duszy, że nie zawiodłabym się na nim. Wciąż jesteśmy w stanie razem szczęśliwie żyć". Rozważywszy to, Peggy poczuła siłę do działania. Podzieliła się myślami z Bernie’em, który zgodził się, że zbyt wiele dali z siebie tworząc związek, by teraz łatwo z niego rezygnować. Wdzięczny, że wyciągnęła do jego rękę, odpowiedział: "Musimy wspólnie pracować nad tym, żeby to, co nas dziś łączy, ocalić i pogłębić. Obiecuję, że zrobię, co w mojej mocy, żeby być dobrym mężem". Ich wzajemne uwrażliwienie na potrzeby drugiej strony wzmocniło ostatecznie tę więź. Czasem wydaje nam się, że w związku popsuło się już zbyt wiele i trzeba pogodzić się z jego rozkładem. Mówimy wtedy: "Nic już nie mogę zrobić". Jednak każdy akt rezygnacji - myśl o niej czy wywołujące taką myśl uczucie - może przyczynić się do uruchomienia procesu naprawy związku. Zostaw sobie trochę czasu, by dojrzeć do woli pojednania; nie wiąż sobie pochopnie rąk nieodwracalnymi posunięciami. Kiedy myślenie negatywne, o krzywdach, jakie partner ci wyrządził, zastąpisz pozytywnym, o wartościach, jakie jest on w stanie wnieść w wasz związek - wtedy twój nastrój powinien się poprawić, masz więc szansę poczuć się silniejszy. Nie zakładaj, iż nie wolno ci tu ulegać żadnym wahaniom, staraj się jednak w miarę możliwości postępować według obranego kursu. Umiejętność pielęgnacji nadwątlonego związku nie jest łatwa; wymaga koncentracji, zręczności i cierpliwości, jednak można się jej nauczyć, a wtedy otwiera się szansa odtworzenia pozytywnej relacji partnerskiej w najłagodniejszy sposób, bez wzajemnego wkraczania stron w swoje "ja". Wiecej w książce: ODBUDOWYWANIE ZWIĄZKÓW - Peter M. Kalellis
Jeżeli chcesz stworzyć szczęśliwy zwiazek z tym meżczyzną - to ok - jak najbardziej każdy kto zrozumie swój błąd wyzna go szczerze przeprosi i zadośćuczyni - zasługuje na szansę. Twój mąż jest niezwykle pewny siebie. Raz uległ kowalsk8ej ale wie że już tego nie zrobi. Dlaczego? Jak on pracuje nad sobą? Tylko ustne deklaracje?
Odbudowa związku po zdradzie uda się tylko wtedy, gdy obu stronom naprawdę na tym zależy. Ewa Chalimoniuk, psycholożka, psychoterapeutka Wasze małżeństwo zawisło na włosku z powodu zdrady męża. Być może oboje postanowiliście je ratować. Nie wiesz jednak, czy zdołasz w pełni przezwyciężyć swoje obawy i lęk, że znowu zostaniesz zdradzona... Skoro oboje doszliście do wniosku, że chcecie dać waszemu małżeństwu jeszcze jedną szansę, to dobry początek. Musicie jednak pamiętać, że odbudowa związku po zdradzie będzie wymagała czasu... i pracy. Jeśli sobie tego nie uświadomicie, grozi Wam zniechęcenie i rozczarowanie. Przyjmijcie odpowiedzialność za zdradę. Warunkiem podstawowym jest definitywne zakończenie związku z „tą trzecią”. Strona, która zdradziła, powinna przyjąć odpowiedzialność za zdradę, ale oboje musicie przyznać, że w równym stopniu odpowiadacie za to, co w związku się nie układało. Czas na szczerą rozmowę Zróbcie rachunek własnych błędów i ograniczeń. Zastanówcie się, dlaczego chcecie być ze sobą, jakie macie oczekiwania wobec partnera i związku. Spróbujcie ocenić, czy te oczekiwania są realistyczne i możliwe do spełnienia przez obie strony. Porozmawiajcie o tym, co w waszym małżeństwie się nie układało lub czego w nim zabrakło. Niech każde z was powie wyraźnie, jakich zmian oczekuje, aby związek był stabilny i szczęśliwy. Oczywiście, obie strony muszą uznać ich zasadność i zadeklarować, czy są w stanie dostosować się do nich. Takie realistyczne spojrzenie pozwala bardziej odpowiedzialnie podejmować wszelkie decyzje dotyczące przyszłości związku. Rozmowa we dwoje jest zbyt trudna? Idźcie do specjalisty zajmującego się terapią par. Taka wizyta może oszczędzić wzajemnego obwiniania się, ranienia i ułatwi otwarcie na drugą osobę. Czasami też uzmysławia, że trudno samemu zmienić swoje zachowanie. Trzeba wówczas sięgnąć po profesjonalną pomoc psychoterapeuty lub seksuologa. Budowanie na ruinach Zacznijcie odbudowywać zaufanie. Zdrada jest ciężkim ciosem dla związku, dlatego nie wystarczy deklaracja wierności i chęć bycia razem. Musi temu towarzyszyć proces odbudowy zaufania. To trudna próba i nie można jej przeciągać w nieskończoność. Określcie, jak długo powinno to trwać i na jakich zasadach się odbywać. Osoba, która zdradziła, musi zaakceptować fakt, że partner ma do niej ograniczone zaufanie i ma prawo zachowywać się nieufnie. Strona winna zdrady powinna też zrezygnować z części swej prywatności: częściej mówić o swoich uczuciach, myślach, także o życiu zawodowym i związanych z nim problemach. Boję się przyszłości Spróbuj zapanować nad lękiem. Boisz się, że znów dojdzie do zdrady? Twój lęk jest uzasadniony, ale może niszczyć. Dlatego powinna nad nim wziąć górę miłość i pragnienie bycia razem. Nic tak nie zatruwa związku, jak ciągłe powracanie do zdrady i wypominanie winy, niekończąca się zazdrość, podejrzliwość i potrzeba stałej kontroli partnera. Pamiętaj, że ryzyko zawodu czy utraty bliskiej osoby jest nieuchronną częścią ludzkiego życia. Pozbądź się iluzji, że możesz mieć wszystko pod kontrolą, a pomoże ci to w odbudowie relacji z partnerem. Podejrzliwość, dociekanie szczegółów zdrady i powracanie do niej przynosi jedynie ból i zatruwa związek. Paradoksalnie jest to zaproszenie dla tamtej trzeciej osoby. W ten sposób na stałe gości w Waszym życiu. ZOBACZ TEŻ: Skąd się bierze kryzys pierwszego dziecka
Czy związek po zdradzie może być szczęśliwy? Oboje musicie zastanowić się, co znaczy zdrada w związku — czy zdrada staje na przeszkodzie, by spróbować na nowo zbudować nowe życie z obecnym partnerem, czy też jest to dla Ciebie na tyle karygodne, że nie widzisz innego wyjścia niż zakończenie obecnego związku i znalezienie
CIESZY SIĘ NA TWÓJ WIDOKGdy tylko cię widzi biegnie radośnie w Twoim kierunku, a potem biega wokół ciebie i merda ogonem? W ten sposób czworonogi okazują miłość i tęsknotę. Najbardziej trujące rośliny dla zwierzątJedzenie zakazane dla psów w galerii oznaki szczęśliwego psa. Szczęśliwy pies to marzenia każdego właściciela czworonoga. Zwykle opiekun robi wszystko, by zaspokoić potrzeby swojego psa. Jak sprawdzić czy pies faktycznie jest szczęśliwy? Naucz rozpoznawać się zachowanie psa. Tak zachowuje się szczęśliwy pies. To oznaki tego, że pies jest szczęśliwy i cię treściJAK ROZPOZNAĆ CZY PIES JEST SZCZĘŚLIWY SZCZĘŚLIWY PIES TO ZDROWY PIESOZNAKI SZCZĘŚCIA U PSAZOBACZ W GALERII OZNAKI TEGO, ŻE TWÓJ PIES JEST SZCZĘŚLIWY JAK ROZPOZNAĆ CZY PIES JEST SZCZĘŚLIWY Opiekując się psem musimy pamiętać o podstawowych zasadach sprawowania opieki nad czworonogiem. Aby pies czuł się kochany i potrzebny należy okazywać mu swoją troskę i uwagę. Powinien być on odpowiednio zaangażowany w nasze życie, czyli spędzać z nami możliwie najwięcej czasu. W związku z tym niezbędne są długie spacery i zabawy, w trakcie których będziemy poświęcać czas wyłącznie naszemu czworonogowi. Czy kawa jest niezdrowa?Sok z malin to najlepsze lekarstwo na przeziębienieNiedobory magnezu w organizmie - objawyPolskie superfoods. Masz je w swojej kuchni!SZCZĘŚLIWY PIES TO ZDROWY PIESAby pies mógł się cieszyć pełnią szczęścia należy zapewnić mu odpowiednie warunki rozwoju psychicznego i fizycznego. Należy pamiętać, że pies nie będzie cieszył się pełnią sił jeżeli coś będzie mu dolegać. Niezbędne są więc kontrolne wizyty u weterynarza i oczywiście dobrej jakości karma, która powinna być odpowiednio dopasowana do wieku i stylu życia też pamiętać, że psa nie powinno się karmić resztkami, a już na pewno nie produktami, które znajdują się na zakazanej liście. Pies może jeść czereśnie? Sprawdź, co może jeść twój piesOZNAKI SZCZĘŚCIA U PSANa szczęście istnieje kilka zachowań u psów, które zdradzają czy czworonogi są szczęśliwe. Często wystarczy zwrócić uwagę na psi ogon lub oczy, by wiedzieć co nasz pupil chce nam powiedzieć. Masz te objawy? To może być niedobór witaminy A!Właściwości zdrowotne imbiruZOBACZ W GALERII OZNAKI TEGO, ŻE TWÓJ PIES JEST SZCZĘŚLIWY Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera
Moim zdaniem nie istnieje coś takiego jak panaceum na wszystko, choć chcielibyśmy w swym dziecięcym pragnieniu dostać receptę na szczęśliwy związek i udane życie. Rozmowa, choć z założenia może wiele, też ma swoje ograniczenia. Po pierwsze rozmowa nie zawsze jest skutecznym sposobem na rozwiązanie jakiegoś problemu w związku.
i Postrzelony Strzelanina Zgłosił się do szpitala o 5 rano z raną postrzałową uda. Twierdzi, że przywieźli go nieznani mężczyźni, nie potrafi powiedzieć, jakim samochodem i co tak naprawdę się stało. O tym, że 34-latek z raną postrzałową trafił do szpitala powiatowego w Czeladzi, policjanci dowiedzieli się od lekarza dyżurnego. Co się wydarzyło w nocy z czwartku 21 lipca na piątek 22 lipca? W piątek, 22 lipca do szpitala powiatowego w Czeladzi trafił 34-letni mężczyzna z raną postrzałową uda. Mężczyznę do szpitala mieli zawieźć mężczyźni, których nigdy wcześniej nie widział na oczy. 34-latek nie potrafi także powiedzieć jakim samochodem został przywiezione, ani co się wydarzyło. Do szpitala trafił około godziny 5:30 nad ranem. Przeszedł operację. O wszystkim policję zawiadomił dyżurujący lekarza. Czytaj również: Dramat dzieci w ośrodku opiekuńczym. Znęcano się nad nimi, był też bite - Mężczyzna był kontaktowy po operacji, jednak cały czas zmienia wersję wydarzeń. Prowadzimy w tej sprawie wiele czynności. Jeszcze w piątek udało się policjantom ustalić tożsamość mężczyzny, a także to, że pochodzi z powiatu będzińskiego - informuje sierż sztab. Marcin Szopa, rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Będzinie. Wszystko wskazuje na to, że postrzelony z jakiegoś powodu nie chce powiedzieć, co się wydarzyło. Czy możliwe są jakieś gangsterskie porachunki? Sprawę będziemy monitorować. Express Biedrzyckiej: dr Mirosław Oczkoś: 99 proc. ministrów i wiceministrów to klasyczni nieudacznicy Sonda Czy kiedykolwiek ktoś mierzył do Ciebie z broni?
. 205 353 400 497 242 209 512 47
szczęśliwy związek po zdradzie