Ojciec ma zadania do spełnienia wobec dziecka, i ma ku temu odpowiednie dary jako mężczyzna. Jego męska psychika pozwala mu nie wchodzić w rolę matki, ale ją uzupełniać. Mężczyzna jako ojciec wnosi do rodziny przede wszystkim swoją męską godność. Jego postępowanie ma być przeniknięte stylem tej godności.
Poród z mężem ma wiele zalet. Obecność partnera u boku rodzącej zmniejsza lęk i stres, dzięki czemu poród przebiega dość sprawnie. Coraz więcej kobiet decyduje się na poród w domu z partnerem albo na tzw. poród rodzinny w szpitalu. Partner, który wspiera kobietę przy porodzie, to skarb. Otrze spocone czoło, powie ciepłe słowo, pomoże liczyć częstotliwość skurczów, przypilnuje prawidłowego oddychania podczas porodu. Partner podczas porodu daje poczucie bezpieczeństwa. Okazuje się, że przy porodach rodzinnych stosuje się mniej środków przeciwbólowych i wykonuje mniej ingerencji medycznych niż podczas normalnych porodów siłami natury. Zobacz film: "Jak przygotować się do porodu?" spis treści 1. Gotowość mężczyzny do porodu z małżonką 2. Mąż na sali porodowej 3. Wspólne rodzenie z partnerem 1. Gotowość mężczyzny do porodu z małżonką Wiele mówi się na temat pozytywnych aspektów tzw. wspólnego rodzenia. Dominuje przekonanie, że przeżycie porodu przez obu partnerów zbliża małżonków emocjonalnie i cementuje związek. Ważne jest jednak samo nastawienie mężczyzny do wspólnego porodu. Jeśli mąż nie jest gotowy psychicznie na towarzyszenie żonie przy porodzie, boi się widoku krwi i jest zestresowany, lepiej nie naciskać. Stres małżonka na pewno nie pomoże rodzącej, a może się tylko jej udzielić i utrudnić przebieg porodu. Jeśli jednak między małżonkami istnieje silna więź emocjonalna, mężczyzna jest dojrzały i ma predyspozycje psychiczne, powinien uczestniczyć w szkole rodzenia, która przygotowuje do wspólnego porodu. Dla wielu mężczyzn narodziny dziecka to moment wielkiego wzruszenia i łez radości. Gdy mężczyzna nie jest przygotowany do porodu rodzinnego, nie angażuje się w jego przebieg, tylko biernie mu się przygląda, taka obecność partnera na sali porodowej nie ma sensu i może tylko przeszkadzać i frustrować kobietę. Wtedy lepiej zrezygnować ze wspólnego rodzenia. Nic na siłę. Niestety, dość często zdarza się, że mężczyźni nie potrafią się odnaleźć w nowej sytuacji życiowej. Gdy na świat przychodzi dziecko, mężczyzna może czuć się „przygnieciony” spadającą na niego odpowiedzialnością, rolą ojca i głowy rodziny. Uczestniczenie w porodzie czasem jest dla niego psychiczną traumą – nie bez przesady. Gdy ojciec dziecka znajduje się na sali porodowej wbrew własnej woli – zobligowany panującą „modą na wspólne rodzenie”, przymusami żony i naciskami środowiska – nie jest to dla niego sytuacja komfortowa. Na pewno nie można wtedy oczekiwać od partnera opieki i właściwej pomocy, kiedy sam nie bardzo wie, jak ma się zachować i jak powinien postępować. 2. Mąż na sali porodowej Mąż na sali porodowej, pomagający swojej partnerce, to temat dość kontrowersyjny i wywołujący skrajne opinie. Zwolenników wspólnego rodzenia jest chyba tak samo dużo, jak jego przeciwników. Niektórzy uważają, że poród to dla kobiety bardzo intymne wydarzenie w życiu i obecność męża jest w tym przypadku zbyt dużą ingerencją i „okradaniem” kobiety z tajemnicy. Ponadto, dla niektórych panów widok krwi, bólu porodowego, towarzyszące porodowi krzyki partnerki są wstrząsem. Skrajni przeciwnicy porodów rodzinnych twierdzą, że obecność mężczyzny podczas narodzin dziecka może grozić osłabnięciem namiętności i pogorszeniem relacji seksualnych między partnerami w związku. Nie chodzi tutaj o rozczulanie się nad mężczyznami i chronienie ich przed widokiem krwi, bo są tacy delikatni i wrażliwi. Mogą jeszcze zemdleć na sali i narobić wstydu. Nie o to chodzi! Nie można jednak nikogo zmusić do uczestniczenia w porodzie. Jeśli mężczyzna czuje, że nie stanie na wysokości zadania, że nie będzie dla kobiety podporą, nie powinien ulegać naciskom. Decyzja o wspólnym porodzie powinna być przemyślana i zgodnie przyjęta przez obie strony. Nie obrażaj się zatem na męża, jeśli powie ci, że na ciebie i na dziecko zaczeka za progiem sali porodowej. Tak może będzie lepiej dla was trojga. Jeśli jednak partnerzy podejmują decyzję o porodzie rodzinnym, chcą tego oboje, obecność męża może być dla kobiety bardzo pomocna i ważna psychicznie. 3. Wspólne rodzenie z partnerem Poród rodzinny dla kobiety jest wyrazem gotowości mężczyzny do bycia przy niej w trudnych chwilach życia. Przy swoim mężu kobieta czuje się bezpiecznie, pewnie – wie, że nic jej nie grozi, bo partner jest przy niej. Jeśli przyjdą bolesne skurcze, mąż będzie trzymał ją za rękę. Gdy będzie robić się jej słabo, zawoła pielęgniarkę. Gdy zapomni o prawidłowym oddechu, partner przypomni o wskazówkach ze szkoły rodzenia. Gdy na czoło wystąpią poty, wytrze wilgotną skórę chustką. Mąż jest najbliższą osobą, z którą kobieta pragnie dzielić wszystkie doświadczenia, a zwłaszcza tak wyjątkowe, jak narodziny dziecka. Jeśli partner jest przygotowany na uczestniczenie w porodzie, wie, czego może się spodziewać, nie straszne są mu krzyki rodzącej w bólach żony, wspólny poród może pomóc zrozumieć mężczyźnie, jak ogromny jest to wysiłek dla kobiety i jak wielkie przeżycie. Większość panów decydujących się na poród rodzinny jest do pomocy swoim partnerkom dobrze przygotowana. Czasami sami pytają, jak mogą ulżyć kobiecie w bólu, co mają zrobić. Niekiedy poród trwa kilkanaście godzin – wtedy partner przy boku jest naprawdę pomocny. Mąż może uczestniczyć tylko w pierwszym okresie porodu. Gdy nie chce patrzeć na parcie i krwawienie, może opuścić salę porodową. Nie wolno zmuszać partnera do porodu. Mężczyzna czujący presję nie będzie spełniał pokładanych w nim nadziei. Bierny i nieprzygotowany do porodu partner będzie tylko przestraszonym obserwatorem patrzącym na poród jak na ekstremalne widowisko i widzącym tylko jego zewnętrzną, fizjologiczną stronę. Tymczasem obecność męża na sali porodowej ma sens tylko wtedy, gdy jest on świadomy swojej roli, gdy rzeczywiście pragnie być przy żonie i już na tym etapie dojrzał do rodzicielstwa. polecamy

Rola rodziny w życiu społecznym. Rodzina to podstawowa grupa społeczna, istniejąca już niemal od najdawniejszych czasów. Już najwcześniejsze cywilizacje opierały swoje istnienie właśnie na rodzinie. Po pierwsze to rodzina, jako jedyna grupa społeczna rozrasta się nie tylko poprzez przyjmowanie członków z zewnątrz, ale również

GŁOWA RODZINY - kobieta czy męźczyzna?? - do Forum Kobiet To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ... Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!! Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Posty [ 17 ] 1 2010-09-24 04:55:39 ewka244 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-09-23 Posty: 6 Wiek: 27 Temat: GŁOWA RODZINY - kobieta czy męźczyzna??Witam wszytkichMoj dzisiejszy post bedzie zwiazany z partnerstwem w malzenstwie i rodzinie. Prosze napiszcie jak wy uwazacie (albo jak jest u was), kto w domu uchodzi za głowę rodziny?? praktycznie od lat bylo tak że jesli to meżczyna pracuje to i on jest glowa rodziny. Napiszcie prosze jak jest u was, jak to wygląda w praktyce, czy faceci ktorzy utrzymują rodzine maja wylaczne prawo do bycia głową rodziny we wszystkich kwestiach? Napiszcie prosze jesli któraś z Was to głowa rodziny, jak wtedy zachowuje sie facet?? 2 Odpowiedź przez Lusia85 2010-09-24 08:06:07 Lusia85 Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-09-23 Posty: 137 Odp: GŁOWA RODZINY - kobieta czy męźczyzna??Związek powinien opirać się na równości . Już dawno skończyły się czasy kiedy to mężczyzna był panem i decydował o wszystkim . 3 Odpowiedź przez ewka244 2010-09-24 09:18:13 ewka244 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-09-23 Posty: 6 Wiek: 27 Odp: GŁOWA RODZINY - kobieta czy męźczyzna??no wiesz Lusia nie u kazdego jest tak samo.....sa malzenstwa, pary w których jest pewien podział... 4 Odpowiedź przez niuńka26 2010-09-24 09:30:15 niuńka26 Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-09-15 Posty: 97 Odp: GŁOWA RODZINY - kobieta czy męźczyzna??jesli chodzi o kupno czegoś u mnie jest tak ze decydujemy razem mąż pracuje zarabia a ja siedze w domu marząc o pracy jednak jesczze nie moge bo dziecko jest za małe a nie miałby sie nim kto zająć. 5 Odpowiedź przez darinia288 2010-09-24 09:48:50 darinia288 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-03-28 Posty: 531 Wiek: Wiecznie Młoda :) Odp: GŁOWA RODZINY - kobieta czy męźczyzna?? U Nas również panuje równość nie ma czegoś takiego że Ja czy Mój Mąż jest głową rodziny. Można powiedzieć że u Nas są dwie głowy Bez cierpienia nie zrozumie się szczęścia. 7 Odpowiedź przez Lusia85 2010-09-24 10:52:02 Lusia85 Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-09-23 Posty: 137 Odp: GŁOWA RODZINY - kobieta czy męźczyzna?? ewka244 napisał/a:no wiesz Lusia nie u kazdego jest tak samo.....sa malzenstwa, pary w których jest pewien podział...Ja nie mówie że nie ma takich małżeństw , tylko że w związku powinna panować równość i szacunek bo inny "układ sił" w związku często jest przyczyną wielu problemów . Nie mówie że partnerstwo w związku jest pozbawione wad ale przynajmniej daje poczucie równości i wspólnoty . 8 Odpowiedź przez syla135 2010-09-24 17:30:50 syla135 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-07-19 Posty: 1,974 Wiek: 26 Odp: GŁOWA RODZINY - kobieta czy męźczyzna?? moze i facet jest glowa rodziny(i niech tak mysli:P) ale kobieta jest szyja ktora ta glowa kreci:)mysle ze tak jest najlepiej ze on mysli ze jest gora a tak wlasciwie kobieta nim steruje i wychodzi tak jak ona chce:Pmoj maz nie lubi podejmowac decyzje, mimo ze tylko on zarabia(ja siedze z dziecmi) to i tak oddaje cala kase i planuje wszystkie wydatki, zakupy wiesze i mniejsze, planuje gdzi ei kiedy wakacje, nawet chaltury mu umawiam kiedy i iel ma robic:P jemu dobrze, sam mowi ze on nie ma do tego glowy(kocha i mysli tylko o samochodach) i jemu jest tak dobrze. 9 Odpowiedź przez P&P 2010-09-24 17:42:21 P&P 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-03-01 Posty: 1,012 Wiek: 23 lata Odp: GŁOWA RODZINY - kobieta czy męźczyzna?? A ja, wbrew apelom o róznouprawnieniu będę chciała, by mój mąż był oparciem i głową rodziny. Oczywiście wykluczając przypadek, w którym kobieta nie ma NIC do powiedzenia. Niektóre kwestie (wakacje, wychowanie dzieci) powinny spoczywać na obojgu. Umieć żyć to najrzadziej spotykana umiejętność na Wilde 10 Odpowiedź przez relacja15 2010-09-24 20:17:47 relacja15 Cioteczka Dobra Rada Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-07-07 Posty: 388 Wiek: 19 Odp: GŁOWA RODZINY - kobieta czy męźczyzna?? moj facet pracuje ja zajmuje sie domem i dzieckiem ale mimo to uwazam ze jest u nas rownosc nie ma czegos takiego zeby pewne obowiazki nalezaly do niego czy do mnie on rowniez posprzata zajmie sie czasem dzieckiem a nie mowi ze to moja dzialka za to jeste mu bardzo wdzieczna bo balam sie ze jak pojde na jego utrzymanie bedzie wypominal i czul sie Panem domu... a ja bede przynies podaj pozamiataj na szczescie on nie jest taki zarozumialy kiedy smieje sie dziecko smieje sie caly swiat 11 Odpowiedź przez a_normalna 2010-09-24 20:22:39 a_normalna Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-10-27 Posty: 3,025 Wiek: 22 Odp: GŁOWA RODZINY - kobieta czy męźczyzna??Stara prawda: mężczyzna jest głową rodziny, ale kobieta jest szyją 12 Odpowiedź przez cytrynaa 2010-09-24 20:23:07 cytrynaa Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-09-04 Posty: 87 Wiek: 25 Odp: GŁOWA RODZINY - kobieta czy męźczyzna??Mój facet jest głową naszego związku , ja jestem szyją która tą głową porusza 13 Odpowiedź przez CupraFR 2010-09-24 21:40:18 Ostatnio edytowany przez natalia1710 (2010-09-24 21:41:23) CupraFR 100% Netkobieta Nieaktywny Zawód: kształcę się Zarejestrowany: 2009-06-08 Posty: 3,695 Wiek: 20 Odp: GŁOWA RODZINY - kobieta czy męźczyzna?? U mnie w domu zawsze było tak, że to tata był i nadal jest głową rodziny. Bo przynosił pieniądze, bo każdy miał wobec niego respekt. W moim małżeństwie (które prędzej czy później będzie ) chciałabym, żeby to partner był głową rodziny. Aby opiekował się rodziną i aby to jego zdanie było ostatnie (oczywiście po rozmowie ze mną ). Myślę, że czułabym się pewniej i bezpieczniej gdzie to mój mąż był głową zapominajmy też o tym, że facet jest głową rodziny a kobieta szyją po to, żeby móc nią kręcić. "...w grzywie wiatr, a w kopytach magia..."ZdolniachaNapaleniecSpryciarz 14 Odpowiedź przez Realistka89 2010-09-24 23:10:27 Realistka89 Szamanka Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-08-16 Posty: 275 Odp: GŁOWA RODZINY - kobieta czy męźczyzna??Mój tato z mamą tworzą partnerskie małżeństwo. Tato odkąd pamiętam piekł ze mną ciasta, dzisiaj szorował wannę, a tydzień temu mył sufit i ściany w kuchni. Wujek, brat mamy, też pomaga swojej żonie, sprząta, pierze, odkurza, odrabia z dziećmi zadania. Moje babcie zawsze ja chciałabym w przyszlości tworzyć partnerski związek. 15 Odpowiedź przez Andia74 2010-09-25 00:39:51 Andia74 Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-06-11 Posty: 52 Odp: GŁOWA RODZINY - kobieta czy męźczyzna??Facetowi trzeba pokazac ze jest dla Ciebie wazny, najwazniejszy, ale trzeba tak manipulowac aby zgadzal sie z nami - a najlepiej aby na nasze pomysly sam wpadal.... wowczas malzenstwo zwiazek pracuje najlepiej! ;-) 16 Odpowiedź przez busiu 2010-09-27 10:19:21 busiu 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-09-06 Posty: 2,015 Odp: GŁOWA RODZINY - kobieta czy męźczyzna?? Wolę związek oparty na równości. Nie podobałaby mi się świadomość, że JEGO zdanie jest ważniejsze niż moje, i to on ma ostatnie słowo. Partnerstwo to dla mnie jedyna opcja. W taki dzień jak ten Marco Polo wyruszył do są Twoje plany na dzisiaj? Posty [ 17 ] Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Zobacz popularne tematy : Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności © 2007-2021 Mężczyzna jako żywiciel rodziny i wychowawca August 10, 2016 Podstawową rolę, jaką powinien spełniać w społeczeństwie mężczyzna, jest rola ojca, który dzięki pracy zawodowej zabezpiecza rodzinie byt materialny.

Motyw to najmniejsza elementarna jednostka świata przedstawionego. Od wieków na kartach literatury możemy dostrzec różne rodzaje motywów. Jednym z nich jest motyw ojca, który budzi wiele emocji i kontrowersji. Niezbyt często zdajemy sobie sprawę z tego, jak wielką rolę ma do odegrania ojciec w naszym życiu. Bo czy zastanawiamy się nad tym, jeżeli nasze życie jest szczęśliwe i niczego nam nie brakuje? Już od zarania dziejów przyjęło się, iż ojciec jest głową rodziny powinien, zatem zapewnić godziwe warunki materialne, wpoić zasady, ale również nauczyć swoje pociechy, jak żyć w otaczającym je to najmniejsza elementarna jednostka świata przedstawionego. Od wieków na kartach literatury możemy dostrzec różne rodzaje motywów. Jednym z nich jest motyw ojca, który budzi wiele emocji i kontrowersji. Niezbyt często zdajemy sobie sprawę z tego, jak wielką rolę ma do odegrania ojciec w naszym życiu. Bo czy zastanawiamy się nad tym, jeżeli nasze życie jest szczęśliwe i niczego nam nie brakuje? Już od zarania dziejów przyjęło się, iż ojciec jest głową rodziny powinien, zatem zapewnić godziwe warunki materialne, wpoić zasady, ale również nauczyć swoje pociechy, jak żyć w otaczającym je świecie. Coraz częściej słyszymy jednak o rodzinach rozbitych i dramacie dzieci, które odczuwają brak ojca i jego miłości. Niestety takie sytuacje również się zdarzają, nie każdy mężczyzna, bowiem jest w stanie udźwignąć ciężar ojcostwa, dla niektórych kończy się to klęską. A w takich sytuacjach największy brak odczuwa dziecko, to ono pyta, tęskni i potrzebuje ciepła ojcowskich ramion. Dlatego też motyw ojca tak często pojawia się na kartach literatury. Słyszymy zarówno o ojcach kochających, dbających o ciepło domowego ogniska, jak i o tych obojętnych, chłodnych w uczuciach. I ten właśnie temat chciałbym dzisiaj poruszyć. Pierwszym przykładem, jakim pragnę się posłużyć jest kreślony przez Ernesta Hemingwaya wizerunek ojca przewodnika („Stary człowiek i morze”). W tej roli występuje w opowiadaniu Santiago, który dla Manolina jest prawdziwą skarbnicą wiedzy na temat morza, rybołówstwa, ryb, świata i życia. Właśnie o takim ojcu marzył chłopiec, dlatego też jego relacje ze starcem przypominały stosunki rodzinne. Manolin bez wahania stwierdził, że może wiele zyskać na tej przyjaźni i choć Santiago nie był jego biologicznym ojcem to stał się dla niego nauczycielem, przewodnikiem po trudach życia i pokazał mu, że „człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać”. Po swojej heroicznej walce Santiago zyskał szacunek i uznanie, a dla chłopca był wzorem do naśladowania. Manolin właśnie tak mawiał o staruszku:“Jest wielu dobrych rybaków i kilku wspaniałych. Ale nie ma takiego jak ty.”Ojca, jako uosobienie miłości, człowieka budzącego marzenia i wskazującego cele, przedstawia w swoim utworze Stefan Żeromski. Seweryn Baryka z całego serca pragnął zapewnić swojemu synowi godziwe warunki życia, chciał, aby ten miał szczęśliwe dzieciństwo i nie musiał martwić się o przyszłość. Niestety idylla zakończyła się wraz z wybuchem wojny, wtedy ojciec wyruszył na front i opuścił syna. Kiedy wyczerpany działaniami wojennymi wraca do kraju, zastaje kompletne zniszczenia i zmęczonego życiem potomka. Seweryn mimo postępującej choroby i skrajnego wyczerpania, ma jednak jeszcze dość sił, by obudzić w synu marzenia o wolnej, niepodległej i szczęśliwej ojczyźnie. Wskazuje Cezaremu cel- powrót do Polski, praca dla niej, a wcześniej, jeśli zajdzie taka potrzeba, walka za nią. Kreśli przed nim wizję „szklanych domów”, która w konfrontacji z szarą polską rzeczywistością rozpryśnie się jak bańka mydlana. Mimo, iż Cezary nie zastał w Polsce obiecywanych dobrodziejstw, dostrzegł kontrasty społeczne, nędzę chłopów, robotników, bogactwo magnatów i burżuazji. I poczuł silną potrzebę zmieniania rzeczywistości, zrozumiał marzenia schorowanego ojca i chciał je urzeczywistnić. Uświadomił sobie, że ojciec był dla niego wzorem osobą, która pomogła mu zrozumieć, że Polska jest jego miejscem, jego ojczyzną. Żeromski tak pisze o Sewerynie: „ Ojciec, który go nigdy a nigdy nie karał, nigdy nawet nie łajał, a strofował półżartem, z lekką drwinką, dowcipkując, posiadał nad synem władzę żelazną, niezłomną. Wbrew łagodnemu uśmiechowi ojca, wbrew jego grzecznym zaleceniom i pokornym radom, dobrotliwym prośbom, rzuconym wśród umizgów i zabawy - nic nie można było poradzić. Były to kanony i paragrafy woli, narzucone z uśmiechem i w gronie pieszczotek. Był to rząd samowładny i dyktatura tak niezłomna, iż nic, literalnie nic nie mogło jej przełamać.” Śledząc kolejne postaci ojców przedstawionych na przestrzeni lat, warto również wspomnieć o bohaterze powieści „Lalka” Bolesława Prusa. Tomasz Łęcki nie troszczył się, nawet w najmniejszym stopniu, o rozwój emocjonalny i uczuciowy swojej córki. Uważał, że wkład finansowy na podróże i przyjemności Izabeli w zupełności wystarcza, aby można mu było nadać miano „dobrego ojca”. Niestety Izabela, kobieta dorastająca bez odrobiny miłości i zrozumienia, nie potrafiła docenić uczuć drugiego człowieka. Ojciec wychował ją na chłodną, pozbawioną wszelkich ludzkich odczuć kobietę, dla której najważniejsze w życiu były dobra materialne. Łęcki to ojciec, który traktuje córkę, jak kapitał- twierdził, bowiem, że jeśli dobrze w nią zainwestuje zapewni sobie i jej dostatnie życie. Na swój sposób kochał córkę, ale nie potrafił pokazać jej, czym jest miłość, przez co wychował ją na zgorzkniałą i zarozumiałą kobietę, która dobra materialne uważała za sprawę priorytetową. Kolejnym bohaterem, o którym warto wspomnieć jest Stomil ukazany w dramacie Mrożka. Nie jest on typowym ojcem, to artysta wyzwolony z wszelkich norm i konwenansów, dla którego najważniejsze są eksperymenty teatralne. Stomil wychowywany jest przez swojego syna, który pragnie, aby ten ubierał się starannie, zamiast chodzić w porozpinanej piżamie oraz, aby położył kres romansowi matki z Edkiem. W utworze tym relacje rodzinne przedstawione zostały w krzywym zwierciadle, młodzieniec Artur przeprowadza rewolucję, uważa, że rodzice powinni się opamiętać i powrócić do stary zasad. Nie może liczyć na to, iż ojciec będzie dla niego ostoją, autorytetem, pragnie normalnego życia, jako młodzieniec, a nie głowa rodziny. Artur tak wyrażał się o ojcu: „W eksperymentach ojciec jest gigant, ale w życiu - struchlały tatuś.” Ojcem, który wywołuje u każdego uczucie ciepła jest mężczyzna ukazany w cyklu „Trenów” Jana Kochanowskiego. Treny powstały, jako wynik rozpamiętywania, rozważań nad życiem i śmiercią. To wyraz ojcowskiego żalu po stracie ukochanej córki. Podmiotem lirycznym jest prawdopodobnie sam autor- Kochanowski, zbolały po stracie swojego dziecka, który jest przykładem wzorowego ojca, kochającego swoje potomstwo z ogromną siłą. Załamany ojciec wspomina zalety córeczki, jej talent poetycki po nim odziedziczony, wywyższa ją i ubolewa nad tą niezwykłą stratą. Rozpacz ojcowska jest ogromna. Śmierć córki odbiera mu wszelką nadzieję i radość, powoduje u poety kryzys światopoglądowy, załamanie pogodnej renesansowej wiary w relacje pomiędzy członkami rodziny mają bardzo istotny wpływ na jej funkcjonowanie. Ojcowie o gorącym sercu, zaangażowani w życie rodziny, są wzorem i ludźmi godnymi naśladowania. Dzieci z ogromną chęcią biorą z nich przykład i z szacunkiem się o nich wypowiadają. Natomiast Ci toksyczni, bezduszni zawsze zostają w cieniu innych, bardziej ciekawych ludzi, nie wzbudzają szacunku nawet z członkach tej małej wspólnoty, jaką jest rodzina. Często zauważamy, iż ojcowie zajmują się pracą, ale w małym stopniu są zaangażowani w życie rodzinne, co z pewnością wpływa na gorsze stosunki domowe. Pociechy nie mają swojej chwili w życiu ojca, nie czują ich miłości, co odbija się na ich całym życiu. Obserwując przedstawione przykłady ojcostwa należy zauważyć, iż autorzy bardzo często poruszali w swoich dziełach problemy, które trapiły ich w życiu. Tak też możemy przypuszczać, iż wiele ojcowskich kreacji wyszło spod pióra, ponieważ autorzy pisali o ludziach ze swojego otoczenia, a nawet o sobie, tak jak w przypadku „Trenów” Jana Kochanowskiego. Często kreślili wizerunek osób sobie bliskich, jak np. Fiodor Dostojewski, którego ojciec również zmagał się z chorobą alkoholową Przedstawione przeze mnie przykłady ojcostwa są tylko nielicznymi kreacjami, które pojawiły się na kartach literatury. Niewątpliwie jednak należy stwierdzić, iż każdy z autorów pokazuje nam, iż nasi ojcowie mają ogromni wpływ na nasze życie. Bardzo często wpajają nam podświadome treści, które powracają do nas w dorosłym życiu i kształtują je. Omówione przeze mnie ojcostwo ma w literaturze różny wymiar. Raz mamy do czynienia z ojcami kochającymi, miłosiernymi, raz z ojcami toksycznymi, bezdusznymi, innym razem z ludźmi niepotrafiącymi przekazać swoim dzieciom żadnych wzorców, postaw czy zachowań, niedbającymi o ciepło domowego ogniska. Ojciec to słowo powszechnie rozumiane, to głowa rodziny, to wartość, o którą trzeba dbać, otaczać troską, bo jego strata bywa bolesna.

Głowa rodziny — Ojciec jest głową rodziny. Żona oczekuje od niego miłości i zrozumienia, pomocy w wychowaniu dzieci, i to jest słuszne. Dzieci są zarówno jego jak i jej, i jemu również zależy na ich dobru. Dzieci spoglądają na ojca jako na żywiciela i przewodnika.
1 stycznia, 2019 Aby określić konkretne role mężczyzny i kobiety w rodzinie katolickiej, swoją refleksję rozpocznę od spojrzenia na Biblię, w której czytamy, że Bóg stworzył człowieka jako mężczyznę i kobietę (por. Rdz 1,26). W liście, który wystosowała do biskupów Kongregacja Nauki Wiary, czytamy: „Ludzkość jest tu przedstawiona jako zróżnicowana od pierwszego momentu swego istnienia, w relacji między mężczyzną i kobietą. Jest to ludzkość płciowa w swej naturze, która zostaje zadeklarowana jednoznacznie «obrazem Boga»” (List do biskupów o współdziałaniu mężczyzny i kobiety w Kościele i świecie, 5 – dalej: List). Oboje obdarzeni przez Stwórcę tą samą godnością i powołani do świętości są sobie wzajemnie potrzebni, ponieważ mają, każde z osobna, sobie tylko przypisane uzdolnienia i niepowtarzalne powołanie: „Bóg obdarza godnością osobową w równej mierze mężczyznę i kobietę, ubogacając ich w niezbywalne prawa i odpowiedzialne zadania właściwe osobie ludzkiej” (Adhortacja apostolska o zadaniach rodziny chrześcijańskiej w świecie współczesnym Familiaris consortio, 22 – dalej: FC). W świetle biblijnej opowieści o stworzeniu człowieka możemy zauważyć, że bez kobiety mężczyzna pozostałby, całkowicie osamotniony, jedynie w świecie rzeczy i zwierząt. Obecność u jego boku kobiety wprowadza go w świat dialogu i osób, w rzeczywistość relacji z ludźmi i Bogiem: „Celem jest w rzeczywistości pozwolić, by życie Adama nie zapadło się w konfrontacji sterylnej i, tym samym, śmiertelnej z samym sobą. Koniecznym jest wejście w relację z innym bytem, który byłby na jego poziomie. Tylko kobieta, stworzona z tego samego «ciała» i przepełniona tym samym misterium, daje życiu ludzkiemu przyszłość. Wyraża się to na poziomie ontologicznym w tym sensie, że stworzenie kobiety przez Boga charakteryzuje ludzkość jako rzeczywistość relacjonalną” (List 6). Wszystkie kolejne różnice, które zauważamy pomiędzy kobietą a mężczyzną, są jedynie konsekwencją tej różnicy podstawowej. Spotkanie z osobą odmiennej płci jest tak istotne dla rozwoju i szczęścia mężczyzny, że opuści on nawet ojca i matkę, by złączyć się z niewiastą w nierozerwalnej małżeńskiej miłości. W Familiaris consortio Jana Pawła II czytamy: „Owa komunia małżeńska ma swoje korzenie w naturalnym uzupełnianiu się mężczyzny i kobiety, i jest wzmacniana przez osobistą wolę małżonków dzielenia całego programu życia, tego, co mają i tego, czym są. Stąd taka komunia jest owocem i znakiem potrzeby głęboko ludzkiej” (FC 19). Przyjrzyjmy się teraz rolom, jakie w rodzinie katolickiej, mają do odegrania kobieta i mężczyzna. Są to role odmienne, lecz nieodzownie uzupełniające się. Swoją refleksję opieram przede wszystkim na adhortacji apostolskiej Jana Pawła II Familiaris consortio, a także na dwóch jego listach apostolskich, posiłkując się dokumentem Kongregacji Nauki Wiary o współdziałaniu mężczyzny i kobiety w Kościele i świecie oraz innymi opracowaniami uwzględnionymi w bibliografii. Macierzyństwo jako geniusz kobiety Niezwykłością kobiety nie jest jedynie jej szczególna wrażliwość na relacje i zdolność ich budowania, ale również to, że może być matką. Matka dzieli się ze swoim dzieckiem własnym ciałem i własną krwią – na podobieństwo samego Chrystusa. Najwspanialszym człowiekiem w historii ludzkości była kobieta – Maryja, „którą Kościół czci jako Matkę Bożą, nazywając Ją nową Ewą i stawiając jako wzór kobiety odkupionej” (FC 22). Od Maryi każda kobieta może nauczyć się, czym jest dojrzałe macierzyństwo – że wypływa ono z miłości względem Boga, siebie oraz męża i dziecka. Matka z niezwykłą łatwością potrafi odczytać to, co czuje i czego potrzebuje jej dziecko. Dojrzała matka jest dla dziecka kimś, na kim może ono zawsze polegać, bo stwarza mu klimat miłości i bezpieczeństwa. Jednakże kiedy mówimy o macierzyństwie, mamy na myśli także, równie istotne, macierzyństwo duchowe, do którego powołana jest każda kobieta. Polega ono na ubogacaniu innych ludzi obecnością, miłością i troską: „W takiej perspektywie należy rozumieć niezastąpioną rolę kobiety we wszystkich aspektach życia rodzinnego i społecznego, które dotyczą relacji międzyludzkich i troski o drugiego” (List 13). Edyta Stein dodaje: „Kobieta – widzialne odbicie Kościoła – powołana jest do pomnażania liczby dzieci Bożych, dając im życie naturalne i prowadząc do życia łaski; staje się przez to istotnym organem płodności Kościoła”. Matka jako wychowawczyni i nauczycielka Matka jest pierwszą chronologicznie, a zarazem także najważniejszą wychowawczynią swoich dzieci. Jest osobą, która chroni je przed światem oraz przed niepokojami wewnętrznymi. To głównie od jej postawy zależy, czy i w jakim stopniu będą się one czuły bezpieczne oraz czy będą potrafiły uwierzyć w miłość i uczyć się jej w kolejnych latach życia. Bowiem najważniejszym zadaniem matki jest nauczyć dziecko prawdziwej i dojrzałej miłości, której wzór odnajdujemy w miłości Jezusa względem każdego człowieka. Jest to miłość, która wspiera w konkretnej sytuacji, ale także, gdy trzeba, napomina; która nie odbiera wolności, lecz pozwala na doświadczenie konsekwencji własnych błędów. Szczególną troską matki w rodzinie katolickiej jest wychowanie religijne dzieci poprzez wyjaśnianie prawd o Bogu, Jego miłości do ludzi wyrażającej się w historii zbawienia i będącej dowodem Jego troski o człowieka. Wychowywać religijnie to również uczyć modlitwy i znaczenia sakramentów w życiu chrześcijańskim, a także formować sumienia dzieci w oparciu o Dekalog i Ewangelię. To szczególne, można powiedzieć, powołanie, jakie ma w rodzinie chrześcijańskiej kobieta, zauważyła także Edyta Stein: „Choć budzenie życia wiary w duszach i wspomaganie go, gdzie tylko można, obowiązuje każdego chrześcijanina, w szczególny sposób jest jednak powołana do tego kobieta (…)”. Matka jest wciąż żoną Rolą kobiety w życiu rodziny w równym stopniu jest także bycie żoną. Przyjście na świat potomstwa nie oznacza, że odtąd relacja małżeńska przestaje się liczyć, schodzi na dalszy plan. Dzięki macierzyństwu i płynącej z niego radości, kobieta musi odnaleźć się na nowo jako żona. Niestety, wiele kobiet obdarzonych potomstwem skupia się na nim nadmiernie, co odbija się na relacji z mężem. Pojawia się wówczas niebezpieczeństwo utraty bliskości, jaka łączyła małżonków na początku ich wspólnej drogi. Matka dojrzała wie, że nadal jest żoną i w dalszym ciągu pragnie być przez męża dostrzegana w swej kobiecości i seksualności. Podsumowując zadania i wyzwania, jakie stoją przed kobietą jako matką i żoną, pragnę przywołać słowa Jana Pawła II z Listu apostolskiego Mulieris dignitatem, w którym dziękuje on Bogu „za każdą kobietę – za to, co stanowi odwieczną miarę jej godności kobiecej, za wielkie dzieła Boże, jakie w niej i przez nią dokonały się w historii ludzkości” (Mulieris dignitatem, 31). W „Liście do Kobiet” Papież dodaje: „Dziękujemy ci, kobieto, za to, że jesteś kobietą! Zdolnością postrzegania, cechującą twą kobiecość, wzbogacasz właściwe zrozumienie świata i dajesz wkład w pełną prawdę o związkach między ludźmi”(List do Kobiet, 29 czerwca 1995, 3). Mężczyzna jako mąż Przejdźmy teraz do drugiej części naszej refleksji o rodzinie katolickiej, w której zajmiemy się zagadnieniem roli, jaką ma w niej do odegrania mężczyzna. Na początku należy zaznaczyć rzecz bardzo istotną, a mianowicie: pierwszym i podstawowym powołaniem mężczyzny jest wejście w związek małżeński oraz założenie rodziny. Jan Paweł II pisze: „Wewnątrz komunii-wspólnoty małżeńskiej i rodzinnej mężczyzna jest powołany, aby żył w świadomości swego daru oraz roli męża i ojca. (…) Miłość do małżonki, która została matką, i miłość do dzieci są dla mężczyzny naturalną drogą do zrozumienia i urzeczywistnienia swego ojcostwa” (FC 25). W pierwszej kolejności rola mężczyzny w rodzinie dotyczy kobiety-żony. Kobieta, jak już zaznaczyłem wyżej, nadaje istnieniu mężczyzny, który zostaje mężem, nowy sens. Według tego, co znajdujemy w Księdze Rodzaju, jedynie ona jest w stanie wypełnić w jego życiu pustkę i uwolnić go od samotności, stając się dla niego pomocą (por. Rdz 2,24). Zadaniem mężczyzny w małżeństwie jest troska o cały organizm, którego jest głową. Nie chodzi tu tylko o zapewnienie rodzinie godnego bytu materialnego, ale wyraża się ona również w dbaniu o rozwój darów, jakie rodzina ma ze swej natury i z łaski otrzymanej od Boga. Aby podkreślić wagę autorytetu mężczyzny, trzeba odwołać się do osoby Chrystusa. Edyta Stein w tym kontekście, choć widzi i podkreśla naturalną analogię Chrystus-mężczyzna, nie idealizuje jednak mężczyzny, zaznaczając, że „nie jest Chrystusem i nie może rozdzielać darów; może się jednak przyczynić do rozwoju darów już istniejących albo też do ich zgaszenia. Jeśli jest mądry, darów nie zniszczy, lecz pozwoli się im rozwijać dla dobra całości”. Związek kobiety i mężczyzny winien opierać się na fundamencie wsparcia i wzajemnego uzupełniania się. W swoim stwórczym akcie Bóg obdarował mężczyznę zdolnościami i cechami charakteru, które są nieodzowne dla jego natury: „U mężczyzny widzimy przede wszystkim wyposażenie konieczne do walki, zdobywania i panowania: siłę cielesną do zewnętrznego wzięcia w posiadanie, rozum do poznawczego przenikania świata, moc woli do czynu i twórczego kształtowania” (Edyta Stein). Nie należy jednakże utożsamiać obrazu mężczyzny tylko, albo głównie, z siłą: „Działanie mężczyzny winno zmierzać do udoskonalenia dzieła stworzenia według Bożych zamierzeń. Taka postawa jest prawdziwie odbiciem Bożej mądrości, dobroci i mocy” (Edyta Stein). Związek żony i męża powinien być oparty na prawdziwej miłości. Jest ona z jednej strony całkowicie ludzka, ale w ujęciu chrześcijańskim otrzymuje ona także inny wymiar – umocniona sakramentem małżeństwa staje się znakiem miłości Chrystusa-Głowy i Kościoła-Ciała. Jan Paweł II, cytując słowa św. Ambrożego, daje nieocenioną wskazówkę dla każdego mężczyzny: „Nie jesteś jej [żony] panem, lecz mężem, nie służącą otrzymałeś, ale żonę (…). Odpłać życzliwością za życzliwość, miłość wynagrodź miłością” (FC 25). Mężczyzna jako ojciec Powołaniem mężczyzny, które nieodzownie łączy się z jego powołaniem do życia małżeńskiego, jest ojcostwo będące obrazem, odzwierciedleniem ojcostwa samego Boga. Jednakże problemem współczesnej rodziny jest zachwianie autorytetu ojca. Utrudnia to bądź, w skrajnych przypadkach, nawet czyni niemożliwym wypełnianie przez mężczyznę roli męża i ojca. Wśród przyczyn tego kryzysu możemy wskazać między innymi: ruchy feministyczne i emancypacyjne; bunt przeciw autorytetom, który ogarnia coraz bardziej młode pokolenie; freudyzm z jego przenośnie wyrażoną potrzebą „zabicia ojca”, by stać się dorosłym; tzw. wolne związki, w których nie ma zobowiązań, ani nie jest ważna różnica płci; czy też wreszcie powszechne odrzucenie norm moralnych jako czegoś, co stoi w sprzeczności z wolnością człowieka. Pomimo takiego stanu rzeczy możliwym jest odbudowanie i umocnienie autorytetu mężczyzny jako ojca. Droga do tego prowadzi poprzez ewangeliczną postawę wierności w wypełnianiu swoich obowiązków. Jan Paweł II wskazuje konkretne zadania i obowiązki, jakie stoją przed mężczyzną-ojcem względem rodziny: „Mężczyzna, ukazując i przeżywając na ziemi ojcostwo samego Boga, powołany jest do zabezpieczenia równego rozwoju wszystkim członkom rodziny. Spełni to zadanie przez wielkoduszną odpowiedzialność za życie poczęte pod sercem matki, przez troskliwe pełnienie obowiązku wychowania, dzielonego ze współmałżonką, przez pracę, która nigdy nie rozbija rodziny, ale utwierdza ją w spójni i stałości, przez dawanie świadectwa dojrzałego życia chrześcijańskiego, które skutecznie wprowadza dzieci w żywe doświadczenie Chrystusa i Kościoła” (FC 25). Drogą do tego, by mężczyzna w sposób właściwy zrozumiał i wypełnił swoje zadanie, jest miłość wobec żony i dzieci. Miłość dojrzała i odpowiedzialna powinna pojawić się jeszcze zanim dojdzie do poczęcia dziecka. Popieranie aborcji jako podstawy prawa do wolności kobiety zupełnie ignoruje rolę mężczyzny, wyrządzając mu krzywdę poprzez przyznanie wyłącznego prawa do decydowania o życiu dziecka jedynie kobiecie. Prowadzi to także do rodzenia się w mężczyznach postawy skrajnie nieodpowiedzialnej, nastawionej jedynie na przyjemność i korzystanie z chwili. Decyzja o ilości potomstwa powinna być podjęta przez małżonków wspólnie. Mężczyzna bierze pełną odpowiedzialność zarówno za tę decyzję, jak i za sposób jej realizacji. Troską mężczyzny, z momentem poczęcia, powinny zostać otoczone żona i noszone przez nią pod sercem dziecko. Ojciec jako wychowawca Wychowanie dzieci nie należy jedynie do obowiązków matki, ale jest zadaniem spoczywającym na obojgu małżonków. Udział w tym procesie każdego z rodziców jest konieczny, a role matki i ojca – niezastąpione. Brak któregokolwiek z autorytetów pozbawia dziecko szans na pełny i właściwy rozwój. Praca na rzecz utrzymania rodziny i zapewnienia jej godnego bytu od pokoleń wpisywana jest do listy podstawowych obowiązków i zadań mężczyzny – męża i ojca. Nie należy jednak ograniczać roli mężczyzny wyłącznie do tego. Praca, choć jest bezspornie konieczna, nie może utrudniać, bądź nawet niekiedy uniemożliwiać, wypełnienia jego zadań w stosunku do rodziny. Sytuacją odwrotną jest bezrobocie. Mężczyzna pozbawiony możliwości pracy i zarobku nastawiony jest na ryzyko kryzysu własnej tożsamości. Czuje, że bez tego nie jest dobrym mężem i ojcem. Rola mężczyzny jako wychowawcy w sferze religijnej wyraża się w tym, że daje on dzieciom przykład własnego życia, przez który nie tyle wskazuje drogę, co idzie razem do wyznaczonego celu. Bez tego świadectwa ojca dziecko będzie przeżywało trudności w zrozumieniu i przyjęciu prawd wiary – szczególnie dotyczy to spojrzenia na Boga jako Ojca. Potwierdzają to słowa adhortacji Familiaris consortio: „Na mocy posługi wychowania rodzice, poprzez przykład własnego życia, są pierwszymi głosicielami Ewangelii wobec dzieci” (FC 39). Żona i matka, mąż i ojciec Podsumowując nasze rozważania na temat roli kobiety i mężczyzny w rodzinie katolickiej, trzeba zaznaczyć, że każde z nich zostało obdarzone konkretnymi indywidualnymi cechami i uzdolnieniami wynikającymi z ich natury: „Bóg powołał ich do wspólnoty i wzajemnego uzupełniania się” i jednocześnie podkreśla, że „przeznaczenie przyrodzone i nadprzyrodzone jest wspólne mężczyźnie i kobiecie, wyznacza jednak podział zadań według różnej natury płci” (Edyta Stein). Rzeczywistość nierozerwalnego małżeństwa i rodziny „znajduje swoją ostateczną prawdę w zamyśle Bożym, wyrażonym w Objawieniu: Bóg chce nierozerwalności małżeństwa i daje ją jako owoc, jako znak i wymóg miłości absolutnie wiernej, którą On darzy człowieka i którą Chrystus Pan żywi dla swego Kościoła” (FC 20). Przeznaczenie mężczyzny i kobiety do prowadzenia wspólnego życia zasadza się na jedności serc i myśli. Związek zbudowany na uznaniu równości jednego względem drugiego „realizuje się w komplementarności fizycznej, psychologicznej i ontologicznej, dając miejsce dla harmonijnej «jedno-dwoistości» relacjonalnej, którą (…) «struktury grzechu» (…) uczyniły potencjalnie konfliktualną. Antropologia biblijna sugeruje, aby do problemów, które (…) dotykają różnicy płci, podchodzić w kontekście relacji, a nie konkurencji czy rywalizacji” (List 8). Związek mężczyzny i kobiety jest fundamentem dla założenia i ciągłego budowania rodziny poprzez zrodzenie potomstwa, w wyniku czego mąż staje się ojcem, a żona – matką. Jak zaznacza jednak Jan Paweł II: „Płodność miłości małżeńskiej nie zacieśnia się wszakże tylko do fizycznego rodzenia dzieci, choćby nawet była pojmowana w swym specyficznie ludzkim wymiarze: poszerza się i ubogaca wszelkimi owocami życia moralnego, duchowego i nadprzyrodzonego, jakie ojciec i matka z racji swego powołania winni przekazać w darze dzieciom, a poprzez dzieci, Kościołowi i światu” (FC 28). W rodzinie katolickiej żona i mąż wspólnie podejmują zadanie wychowania dzieci, które „wypływa z najbardziej pierwotnego powołania małżonków do uczestnictwa w stwórczym dziele Boga (…)” (FC 36). Sakrament małżeństwa umacnia ich w tej pracy, poprzez co zadanie to „nabiera godności i charakteru powołania, stając się prawdziwą i w ścisłym sensie posługą Kościoła w dziele budowania jego członków” (FC 38). W całym procesie wychowania niezwykle istotną rolą matki i ojca jest wprowadzenie dzieci w rzeczywistość seksualną opartą na miłości wyznawanej drugiej osobie w postaci daru z samego siebie. Niech zatem podsumowaniem niniejszych rozważań będą słowa Jana Pawła II, które znajdujemy w często przywoływanej w tej pracy adhortacji Familiaris consortio: „Rodzina jest pierwszą i podstawową szkołą uspołecznienia: w niej, jako we wspólnocie miłości, uczynienie z siebie daru jest prawem, nadającym kierunek i warunkującym wzrost. Dar z siebie, który ożywia wzajemną miłość małżonków, staje się wzorem i zasadą składania daru z siebie (…). Wychowanie do miłości pojętej jako dar z siebie stanowi nieodzowną przesłankę dla rodziców wezwanych do przekazania dzieciom jasnego i subtelnego wychowania seksualnego. W obliczu kultury, która na ogół banalizuje płciowość ludzką, interpretując ją i przeżywając w sposób ograniczony i zubożony, odnosząc ją jedynie do ciała i egoistycznej przyjemności, posługa wychowawcza rodziców musi skupić się zdecydowanie na kulturze życia płciowego, aby była ona prawdziwie i w pełni osobowa: płciowość jest w istocie bogactwem całej osoby — ciała, uczuć i duszy — ujawniającym swe głębokie znaczenie w doprowadzeniu osoby do złożenia daru z siebie w miłości” (FC 37). Źródła: Jan Paweł II, Adhortacja apostolska o zadaniach rodziny chrześcijańskiej w świecie współczesnym Familiaris consortio, [dostęp Jan Paweł II, List apostolski Mulieris dignitatem, [dostęp Jan Paweł II, List do kobiet A ciascuna di voi, [dostęp Kongregacja Nauki Wiary, List do biskupów Kościoła katolickiego o współdziałaniu mężczyzny i kobiety w Kościele i świecie, [dostęp Mierzwiński, Mężczyzna jako mąż i ojciec, [dostęp Dziewiecki, „Feminizm katolicki” i rola kobiety w Kościele, [dostęp Dziewiecki, Rola matki w rodzinie, [dostęp Małżeństwo jako powołanie kobiety według E. Stein, [dostęp Ks. Mateusz Tarczyński
Ν ያринизፊчеզущ էኝፐκы
Ուշотеሣуп гоቷоժоճևΙλаւፉ ሮесሳщቃժипу
У я щаЕ θсна
Фፓ зዢтωճαሒосвиպ о
Сеσаհ ի ипըտюБрርփ хոζ оλеዣоцасε
Zmiana naukowego podejścia do oceny roli i znaczenia współczesnego ojca wytycza nowe perspektywy badawcze. Badania nad ojcostwem wyrastają z różnych sposobów myślenia na temat roli społecznej współczesnych ojców w kontekście zmieniającej się rzeczywistości społecznej. „Kiedy męski katar dopada Twój związek, bądź wyrozumiała – do czasu”. Tymi słowami rozpoczyna się jedna z reklam popularnego leku na katar, w której stereotypowo ukazuje się mężczyznę „umierającego” ze względu na przeziębienie. To dopiero żona, która ma już dość nieporadnego i chorego męża, podaje mu lek, który w mig przywraca mu siły witalne. Wiesz, o który film reklamowy chodzi, prawda? A może tak naprawdę tylko Ci się wydaje, bo wizerunek chorującego ojca czy męża w reklamach jest praktycznie tożsamy. Wszystkie one zlewają się bowiem w jedną, wielką, bezkształtną masę, w której to cierpiący i chorujący mężczyzna staje się osobą całkowicie bezsamoobsługową i zdaną na łaskę swojej partnerki. Niestety, w kampaniach reklamowych ciągle mierzymy się z utrwalonymi stereotypami, które trudno jest przełamać, a co więcej, które wręcz same je umacniają. Chorujący ojciec czy mąż, to jednak niejedyny archetyp, na który możemy się natknąć. Często bowiem zdarza się ukazywanie głów rodziny, jako tzw. ojców nieobecnych. Tj. pochłoniętych pracą, czy swoimi „męskimi sprawami”. Ojcowie tacy całkowicie zapominają o opiece nad swoimi dziećmi czy o poświęcaniu czasu partnerce. „W końcu mam coś, co trzyma Cię z dala od laptopa” – mówi żartobliwie bohaterka jednej z reklam produktu śniadaniowego. I wydawać by się mogło to zupełnie niewinne, gdyby nie to, iż wiele pokoleń Polaków wychowywało się bez taty i to nie zawsze ze względu na ich odejście czy śmierć, a właśnie z powodu syndromu ojca nieobecnego. Tata w pracy, w domu taty brak Ze względu na rewolucję przemysłową, świat mężczyzn i kobiet wywrócił się do góry nogami. Tak oto mieszkańcy przeludnionych wsi w pogoni za nowym życiem i chlebem, zaczęli masowo spływać do miast, które przeradzały się w industrialne metropolie. I tak dla przykładu Łódź w ciągu 90 lat urosła z ok. 800 do pół miliona mieszkańców, stając się jednym z największych miast Europy. Mężczyźni, ojcowie i głowy rodziny przestali orać pola, aby wyżywić swoje dziatki, a zaczęli pracować w fabrykach włókienniczych i hutach stali po kilka, a czasem i kilkanaście godzin dziennie. Tak narodzili się ojcowie nieobecni. Z tym negatywnym skutkiem rewolucji przemysłowej mierzymy się do dziś, choć sytuacja ma się ku lepszemu. Coraz więcej polskich ojców zaczyna zauważać, jak ważną rolę odgrywają w życiu swoich dzieci oraz partnerek. Jak wynika z raportu Nationale-Nederlanden „Powrót taty. Polskie ojcostwo: pełen etat czy praca dorywcza?” ponad 80% ojców chciałoby poświęcać więcej czasu swoim dzieciom, a 50% z nich oszczędza dla lepszej przyszłości swojego dziecka. Pytanie tylko dlaczego kampanie marketingowe nie idą z duchem czasu i nie przedstawiają coraz częściej polskich ojców jako zaangażowanych, zaradnych i obecnych w życiu dzieci oraz żony? Socjolog i medioznawca z Akademii Leona Koźmińskiego – dr Krzysztof Kuźmicz, ma swoją teorię. - Projektując przekazy reklamowe, uwzględniamy konteksty funkcjonowania społecznego odbiorców. A to w wielu przypadkach oznacza dla twórców ukłon w stronę kulturowo utrwalonych stereotypów płciowych oraz wzorców socjalizacyjnych, które w reklamie przedstawiane są w schematycznej i przerysowanej konwencji, niejednokrotnie zawierającej błędy i niedomówienia. Wizerunek ojcostwa w mediach cechuje niejednorodność, ambiwalentność, a także zacieranie granic między tradycyjnymi i współczesnymi modelami męskości. Świat reklamy stwarza marketingowy konstrukt wzorców realizowania funkcji ojcowskich, będący kompilacją rzeczywistości społecznej i komercyjnego wymiaru rodzicielstwa, a nie jego autentycznego odbicia – twierdzi dr Kuźmicz. Ojcowie to ciamajdy, bo reklamy kierowane są do kobiet? Szukając odpowiedzi na pytanie, skąd bierze się taki, a nie inny wizerunek ojców w filmach reklamowych, poprosiłem o pomoc dr Iwonę Werner z WSB w Poznaniu. W rozmowie ze mną wskazała, podobnie jak dr Kuźmicz, że w przekazach reklamowych obecny jest szereg stereotypów dotyczących tak mężczyzn, jak i kobiet. Twierdzi, że w części reklam, które odwołują się do obszarów tradycyjnie przypisywanych kobietom, jak np. pielęgnacja niemowląt, pranie, czy opieka nad chorym dzieckiem, mężczyźni są najczęściej nieobecni. Jeśli zaś już się pojawiają, to są one osobami bezradnymi czy wręcz nieudolnymi. Dr Werner uważa jednak, że taki stereotypowy przekaz jest adresowany stricte do kobiet. - To kobiety w zdecydowanej większości faktycznie kupują bądź decydują o zakupie produktów związanych z pielęgnacją i dbaniem o zdrowie dzieci. Oczywiście, obecnie jesteśmy w procesie dekonstrukcji dominującego wcześniej tradycyjnego podziału w zakresie realizacji ról żeńskich i męskich, czy rodzicielskich, niemniej jednak, przekonanie o tym, że mężczyzna nie jest w stanie zapewnić adekwatnej opieki choremu dziecku, jest silnie zakorzenione wśród znacznego odsetka kobiet. Wynika to z kolei w znacznej mierze z braku „treningu” mężczyzn, którzy nie mają zbyt wielu okazji do samodzielnego zajmowania się dzieckiem – mówi dr Iwona Werner. Adiunktka WSB w Poznaniu podkreśla też, że przyczyną takiego, a nie innego archetypu ojca w reklamie, są też kwestie prawne, a nie tylko te społeczno-kulturowe. Jak wskazuje, dopiero niedawno wszedł, chociażby urlop tacierzyński, który trwa maksymalnie dwa tygodnie, będąc tym samym znacznie krótszym od macierzyńskiego. Co więcej – odsetek ojców samotnie wychowujących dzieci jest znacznie mniejszy niż odsetek samotnych mam, a to również przekłada się na przekaz reklamowy. - Z tych wszystkich powodów z perspektywy zamawiającego reklamę, logiczne jest adresowanie jej do kobiet. Z dużym prawdopodobieństwem należy przyjąć, że wraz z intensywnymi przemianami zachowań Polaków i realnie zwiększającym się zaangażowaniem mężczyzn w realizację funkcji opiekuńczych w rodzinie, co jest widoczne zwłaszcza w pokoleniu millennialsów, sztampowe wizerunki ojców będą coraz częściej równoważone wizerunkiem zmierzającym w stronę egalitaryzmu ról rodzicielskich – dodaje dr Werner. W tym miejscu warto podkreślić, że są też oczywiście przekazy adresowane także do mężczyzn i tyczy się to też produktów, którymi głowę na ogół zawracała sobie mama. Niemniej, nawet wtedy często to kobieta musi wskazać nieporadnemu mężczyźnie, jak należy np. używać proszku do prania. I tak – na Ciebie patrzę, Polleno 2000. To oczywiście już wiekowy przykład, ale bardzo dobrze obrazujący to, o czym mówię. Kobiety w popularnych reklamach to również chodzące stereotypy Wiele filmów reklamowych ukazuje wizerunek matek czy kobiet równie stereotypowo, co mężczyzn. Zdaje się, że nadal większość realizowanych kampanii popularnych i powszechnych produktów boryka się z brakiem inkluzywności czy egalitaryzmu. Najczęściej w reklamach telewizyjnych zobaczymy bowiem model 2+1+pies, ew. 2+2-pies. Praktycznie zawsze będą to też pary heteroseksualne, w których matka, nawet jeśli posiada własną karierę zawodową, będzie przy okazji kurą domową. Sprzątanie, pranie, gotowanie to jej zawód, życie i zamiłowanie. - W przypadku sposobów ukazywania wizerunku matek w przekazach perswazyjnych także mamy do czynienia z obecnością stereotypów kobiecości oraz wzorców realizowania funkcji macierzyńskich. Wykorzystanie stereotypów pomaga budować określone skojarzenia u odbiorców – zazwyczaj pozytywne. Stanowi to punkt odniesienia do postrzegania własnej roli społecznej, który w optymalnie zaprojektowanych działaniach komunikacyjnych może skutecznie realizować cele marketingowe i wizerunkowe reklamowanej marki – podkreśla dr Krzysztof Kuźmicz. Zupełnie tak, jakby przekazy reklamowe ignorowały to, iż są pary czy rodziny, w których wszyscy dzielą się obowiązkami domowymi po równo. Bądź takie, w których to ojcu przypada np. sporządzanie posiłków. Ignoruje się również różnorodność – wszyscy są szczupli, przeciętnego wzrostu, młodzi bądź w średnim wieku, heteroseksualni i bez niepełnosprawności. Oczywiście, przyjęcie takiego formatu w przypadku „produktu dla każdego” ma jak najbardziej sens, gdyż ma on trafić dosłownie do każdego, czyli do przeciętnego Kowalskiego. Mimo to czasy się zmieniają, toteż kampanie marketingowe powinny postępować wraz ze zmieniającą się rzeczywistością. Tym bardziej że te potrafią wywrzeć bardzo duży wpływ na naszą percepcję. I, zwłaszcza że pokolenia millennialsów oraz zetek, coraz bardziej wybijają się z ciasnych, kulturowo osadzonych ról społecznych. - W przypadku zarówno mężczyzn, jak i kobiet, nie mamy wyłącznie jednego wzorca wizerunkowego w reklamie. Dominują wzorce oparte na modelu tradycyjnym: kobiety z dominantą na prowadzenie domu i wychowywanie dzieci, a mężczyźni z dominantą na aktywność poza domem: pracę i zarabianie pieniędzy, czy oglądnie meczu w pubie. Matki w większości komunikatów reklamowych wpisują się w schemat opiekuńczej, troskliwej, przewidującej i przygotowanej „na wszystko” – poza kamieniem w pralce – strażniczki domowego ogniska. Widoczny jest jej perfekcjonizm i satysfakcja z nakarmienia rodziny na śnieżnobiałym obrusie. Obok tego wzorca jest też wizerunek matki łączącej obowiązki rodzinne z pracą zawodową – w tym przypadku także świetnie dającej sobie radę – twierdzi dr Iwona Werner. Nauczycielka akademicka podkreśla jednak, że nadmiernie wyidealizowany obraz matki jest dla współczesnych Polek niewiarygodny. - Mogą albo wyrzucać sobie, że nie są wystarczająco dobre albo – i tę drogę świadomie wybiera coraz więcej kobiet – dać sobie przyzwolenie na niedoskonałość, zmęczenie czy frustrację spowodowaną codziennymi zobowiązaniami rodzinnymi i zawodowymi. Reklamy zaczynają na szczęście odzwierciedlać tę nieperfekcyjną stronę życia kobiet i matek, tym samym dając sobie większą szansę na emocjonalne poruszenie odbiorczyń – dodaje dr Werner. Ojciec zaradny, kochający i obecny – tak, są też i takie reklamy Z tego wszystkiego, co tutaj opisałem, bije dość duża dawka pesymizmu, tj. utrwalania skostniałych stereotypów. Mimo to, tak jak podkreślał to zarówno dr Krzysztof Kuźmicz i dr Iwona Werner – wizerunek mężczyzn i kobiet jest w przekazach reklamowych coraz mniej jednoznaczny i różnorodny. Toteż choć pastwiłem się tu nad – moim zdaniem – szkodliwymi archetypami w reklamach, nie zapominam o tych kampaniach, które robią to dobrze. I jedną z nich jest, chociażby film reklamowy „Superfotelik” od Nest Banku, na którym córeczka opowiada o swoim ojcu. Bohaterka podkreśla tam, że jej tata jest super – potrafi wszystko zrobić, wie wszystko o zwierzętach itd. W materiale możemy zobaczyć ojca, który jest obecny przy swoim dziecku, kocha je i dba o nie. Innym przykładem jest kampania „Czego szukasz na co dzień?” od Allegro, w której przedstawiona jest historia rozwoju relacji ojca z dorastającą córką. Tata kupuje swojej córce gitarę, kiedy zauważa jej rosnące zainteresowanie muzyką. I choć w przekazie reklamowym ukazywana jest też w pewien sposób ta nieco trudniejsza strona rodzicielstwa, to ostatecznie córka dziękuje swojemu ojcu na jej pierwszym koncercie. Niestety, to nadal są wyjątki, a nie reguły. - W polskiej przestrzeni medialnej nie ma wielu interesujących kampanii przełamujących stereotypy dotyczące ojców, takich, które mogliśmy przyrównać do np. znakomitej akcji Dove #DadsCare ukazującej autentyczne nagrania wzruszeń mężczyzn, gdy dowiadują się, że zostaną ojcami. Całkiem sprawną, lekko przewrotną kampanią, pokazującą ojców w „odwróconych rolach”, czyli robiących codzienne zakupy z dziećmi, rozpoznającymi właściwości kulinarne warzyw i zbierającymi naklejki, w celu zdobycia garnków jest kampania Netto #TatoWie. Ewidentnie jednak reklamy w tej kampanii „puszczają oko” do widza, wiemy zatem, że nie jest to przekaz do końca „na serio” – twierdzi dr Iwona Werner. Co zatem z wizerunkiem ojców w polskich kampaniach marketingowych? Cóż, wygląda na to, że przed nami daleka droga, choć kilka świetnych filmów reklamowych przetarło już szlaki. Zatem drogie marki – pora zakasać rękawy, bo my, konsumenci, chcemy widzieć nowoczesne modele rodzin, które sami w końcu tworzymy. . 153 770 220 714 725 767 268 762

mężczyzna jako ojciec i głowa rodziny